Incognito na wakacjach?

Renata Robaszewska        04 sierpnia 2016        Komentarze (0)

W naszym kraju każdy zna się na polityce, prawie i leczeniu. Ostatnio coraz częściej również na gotowaniu 🙂 Osobiście staram się unikać takich dyskusji. Od wielu lat hołduję zasadzie, że poza spotkaniami biznesowymi, staram się nie mówić, czym zajmuję się na co dzień. Inaczej zaraz kończy się na prośbach o drobne porady prawne.odszkodowanieizadoscuczynienie_20160805

Rozmawiałam o tym ostatnio ze znajomym lekarzem. On przeżywa dokładnie to samo. Jak tylko się „ujawni” zaczynają się konsultacje i szybkie diagnozy. Dlatego na wakacje jeżdżę incognito 🙂

Tak, więc wśród nowych znajomych grzecznie słucham o ich problemach prawnych. Czasami przytaknę. A jak ktoś się mnie zdekonspiruje, grzecznie zapraszam po poradę do Kancelarii. Choć przyznaję, że czasami aż mnie korci, żeby coś skomentować 🙂

Ale na wakacjach jestem po prostu na wakacjach. I odpoczywam. Czego serdecznie życzę wszystkim koleżankom i kolegom po fachu.

Czy wygramy w sądzie?

Renata Robaszewska        01 sierpnia 2016        Komentarze (2)

Każdy procesowiec słyszy to pytanie? „Czy wygramy w sądzie?” Czasami klienci mówią, że inny mecenas zapewniał, że sprawa jest do wygrania. Wtedy zawsze ciśnie mi się na usta odpowiedź, że każda sprawa jest do wygania, bo w każdym sporze strony są dwie 🙂 Nie znaczy, że tą stroną jest nasz potencjalny klient.

Sala sądowa to jednak teatr, w którym akcja potrafi zmienić kierunek kilka razy w czasie procesu. Może nas zaskoczyć niespodziewanym happy endem lub grecką tragedią. Niekiedy pomimo tego, że strategia była najlepsza i że cały zespół włożył w sprawę wiele wysiłku, sukcesu nie będzie.

W toku procesu może się okazać, że opinie biegłych nie są korzystne, że świadkowie nagle doznali amnezji lub kłamią jak z nut, że pojawiają się nagle dowody albo że klient nie powiedział nam o wszystkim. Czym wytrawniejszy procesowiec, czym dłuższe doświadczenie i czym lepsze przygotowanie, tym łatwiej uniknąć takich rozczarowań.  odszkodowanieizadoscuczynienie_20160801

Dlatego ja, jak i każdy prawnik z naszej Kancelarii na pytanie „Czy wygramy?”odpowiemy, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby wygrać powierzoną nam sprawę. Jeśli sprawa jest ryzykowna, również szczerze o tym mówimy.

Prawda jest taka, że w większości przypadków wygrywamy. Niemniej każdy dobry prawnik musi mieć w sobie tę odrobinę pokory, inaczej pozostanie zanucić, że ze sceny trzeba już zejść …

 

Przyczyniła się, bo zdradziła …

Renata Robaszewska        18 lipca 2016        Komentarze (5)

Mąż pewnej żony nabrał podejrzeń co do jej wierności. Aby zweryfikować swoje domysły posłużył się urządzeniem nagrywającym i utrwalił schadzkę niewiernej żony z kochankiem. Mąż zdenerwował się, że żonę przyprawiła mu rogi i „pobił [ją], szarpał ją, okładał pięściami, rzucał o ścianę w przedpokoju, dusił ją”. Za swój czyn został skazany wyrokiem karnym.

W odrębnie toczonym procesie cywilnym o zadośćuczynienie sąd uznał, że wprawdzie rzeczony mąż „nie miał prawa stosować przemocy wobec powódki”, niemniej jednocześnie przyznał, że wina powódki w zaistnieniu zdarzenia była niewątpliwa i dalej „sąd – rozstrzygając sprawę – musiał mieć na względzie okoliczność, że pozwany działał w stanie silnego wzburzenia wywołanego nieakceptowany, zachowaniem powódki.

Czy zdarzenie to miał miejsce w kraju obcym kulturowo? W grę wchodziło prawo szariatu i honorowe pobicie? A może rzecz się działa w społeczeństwie patriarchalnym? Ewentualnie opis pochodzi z przedwojennej kroniki kryminalnej?odszkodowanieizadoscuczynienie_20160717

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Rzecz działa się w Polsce a sprawę rozstrzygał trzy lata temu Sąd Rejonowy w Lublinie (wyrok z dnia 21.03.2013 r., sygn. akt I C 1653/12). W wyroku Sąd uznał, że swoim zachowaniem żona przyczyniła się do powstania szkody. Pomijając to, że konflikt między małżonkami miał szersze tło i że sąd karny nie uznał męża za winnego innych zarzuconych mu przez żonę przestępstw, jak również to, że biegły stwierdził skłonność żony do dramatyzowania i stawiania się w korzystnym dla siebie świetle, uzasadnienie wyroku mnie osobiście zaskoczyło.

Oczywiście zarówno prawnik, jak i lingwista mogą uzasadniać istnienie różnic pomiędzy „przyczyniła się do” a „zasłużyła na”. Przeciętny odbiorca nie zauważy odrębności znaczeniowych tych pojęć. Wydźwięk społeczny tego wyroku nie jest więc optymistyczny.

Czy w takim razie kilkumiesięczne dziecko, które płakało w nocy przyczyniło się do pobicia go przez psychopatycznego tatusia? A może pies, który szczekał zbyt głośno zasłużył na kopniaka od zirytowanego sąsiada? A może rowerzysta, który tamował ruch przyczynił się do złamania mu szczęki przez agresywnego kierowcę? No i oczywiście, czy dziewczyna w zbyt krótkiej sukience i po drinku, przyczyniła się do zgwałcenia?

A miało być tak pięknie, czyli odszkodowanie za nieudane wakacje

Renata Robaszewska        15 lipca 2016        Komentarze (0)

Zdjęcia w ofercie wakacyjnej zapierają dech w piersiach. Opis wydaje się być gwarancją udanego wypoczynku. A miła pani w biurze podróży przygotowała ofertę „specjalnie dla Państwa”.

Na miejscu okazuje się jednak, że przestronny pokój ledwie mieści nas i walizki. Restauracja z „lokalna kuchnią” serwuje na podgrzewaczach bliżej niezidentyfikowane papki. A od „blisko położonej plaży” dzieli nas ruchliwa autostrada i kilka rzędów hoteli. Powiecie: „Trzeba było lepiej sprawdzić”. Oczywiście, ale to tak rada z serii mądry Polak po szkodzie.

Czyli, co robić? Możesz oczywiście odetchnąć głęboko i starać się cieszyć wakacjami. Możesz zrobić awanturę rezydentowi i przy dobrych wiatrach wyegzekwujesz zmianę pokoju. Możesz złożyć reklamację i żądać obniżenia ceny wycieczki – zarówno jeszcze w hotelu, jak i po powrocie.

odszkodowanieizadoscuczynienie_20160713Czy warto reklamować wyjazd? Oczywiście, że tak. Wakacje powinny być czasem relaksu. Urlop powinieneś spędzić w takich warunkach, jakie oferowano Ci przy zakupie wycieczki. Jeśli nie zapewniono Ci standardu za jaki zapłaciłeś, należy Ci się zwrot części wyłożonej ceny.

O jakich kwotach mówimy? W tej kwestii można się oprzeć orientacyjnie na tzw. karcie frankfurckiej. Tabela frankfurcka określa katalog niezgodności z ofertą oraz upust od ceny wyjściowej jaki przysługuje za dany „defekt”.

Karta frankfurcka jest do ściągnięcia z mojego bloga.

Twoja reklamacja powinna być rozpatrzona w ciągu 30 dni. Brak odpowiedzi będzie równoznaczny z jej uznaniem. Nie zniechęcaj się jednak, gdy touroperator nie uwzględni Twojej skargi. Możesz dochodzić swoich praw w sądzie.

Po powrocie z wakacji warto podzielić się swoją opinią (pozytywną i negatywną) na popularnych stronach travellingowych. Takie informacje „z pierwszej ręki” uchronią innych turystów przed rozczarowaniem.

Testosteron na żylecie, czyli odszkodowanie za bójkę na stadionie

Renata Robaszewska        12 lipca 2016        Komentarze (2)

W futbolowych zmaganiach Portugalia wywalczyła sobie tytuł Mistrza Europy. Czy zasłużyła sobie na to drużyna, która wyszła z grupy bez żadnego zwycięstwa na koncie? Czy oznacza to, że polska drużyna przegrała z najlepszym? Odpowiedź na te pytania pozostawiam ekspertom, gdyż szczerze powiedziawszy niespecjalnie udzieliła mi się atmosfera sportowa tego EURO. Widocznie nie mam genu kibica 😉

A kim jest prawdziwy kibic? Prawdziwi kibice potrafią zagrzać drużynę do walki a w razie niepowodzenia zaintonują „nic się nie stało…”. Jak hoolsi w „Skrzydlatych świniach” zorganizują ustawkę i pokażą, kto tu rządzi. Piszę to oczywiście z pewnym przekąsem. Hoolsów na samych stadionach jest zresztą coraz mniej, gdyż nie sprzyjają im systemy monitoringu, zakazy stadionowe, czy imienne bilety. Stosowane środki ostrożności eliminują co agresywniejszych miłośników stadionowej zadymy.

Organizatorzy meczy muszą stosować się do przepisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Podobnie zresztą jak organizatorzy koncertów, czy dyskotek. Stadiony stają się bezpieczniejsze, co nie oznacza, że mecze przebiegają zawsze w atmosferze rodzinnego pikniku.

Jeden z naszych klientów nosi na twarzy pamiątkę irytacji pewnego podchmielonego chojraka. Ten wulkan testosteronu rozbił mu na twarzy butelkę. Lekarz z SOR opisał uszkodzenie twarzy jako: „uraz lewej części twarzowej – rana tłuczona policzka, powieki górnej i dolnej; krwiak podskórny, uszkodzenie nerwu trójdzielnego”. W praktyce przez całą twarz tego młodego człowieka przebiega paskudna szrama. odszkodowanieizadoscuczynienie_20160711

Postępowanie prokuratorskie umorzono z powodu niewykrycia sprawcy. Sprawa cywilna przeciwko organizatorowi jest w toku. Roszczenie obejmuje nie tylko koszty związane z leczeniem i rehabilitacją twarzy, ale i rentę związaną z utratą perspektyw na przyszłość. Oczywiście w teorii nasze społeczeństwo jest bardzo tolerancyjne. Trudno jest jednak znaleźć pracę w zawodach wymagających bezpośredniego kontaktu z innymi ludźmi, z takim defektem twarzy. Smutne, ale prawdziwe. Poważna część żądania obejmuje koszty związane ze skomplikowanym i drogim zabiegiem chirurgii plastycznej, którego efektem jest zmniejszenie blizny.

Organizator imprezy masowej powinien mieć ubezpieczenie OC. Ułatwia to dochodzenie roszczenia, a przynajmniej gwarantuje, że zasądzone kwoty będą zapłacone. Standardowo organizator imprezy będzie się bronił – wskazując, że zapewnił wszystkie wymagane środki bezpieczeństwa. W sytuacji naszego klienta system monitoringu potwierdza jednak, że na zajście nie zareagował żaden z ochroniarzy a poszkodowanemu nie udzielono podstawowej pomocy medycznej.

Polscy kibice potrafią pięknie kibicować. Wzruszająco przywitali Kubę Błaszczykowskiego po nieudanym strzale. Do spełnienia się marzeń o bezpiecznych stadionach jeszcze długa droga, choć ogromna praca została już wykonana.

Stadionowy słownik:

  • hoolsi – skrajni, radyklani kibice, którzy walczą używając siły fizycznej za barwy swojej drużyny
  • żyleta – młyn (sektor przeznaczony dla kibiców) na stadionie Legii.